piątek, 23 maja 2014

Stawiamy na rozwój całej osoby!


Tegoroczni maturzyści staną już niebawem przed wyborem studiów. Wielu z nich uda się na jedną z uczelni, które znajdują się w Szczecinie. Nie trzeba nikogo przekonywać, że warto dobrze wykorzystać czas studiów. Do tego potrzebny jest m.in. stwarzający odpowiednie warunki akademik. Dlatego więc dla tych, którzy chcą by czas studiowania stał się prawdziwym przygotowaniem do życia, swoją ofertę przedstawia prowadzony przez Opus Dei Ośrodek Akademicki Rejs przy ul. Mickiewicza 51 w Szczecinie. DZIENNIK STARGARDZKI, 23.05.14



Nowoczesny akademik przygotowany jest na przyjęcie 16 osób. Ośrodek Akademicki „Rejs” oferuje  jednoosobowe pokoje z łazienką i  całodniowe wyżywienie  (4 posiłki). Każdy student ma do dyspozycji czytelnię, salę komputerową, salę sportową i wiele innych miejsc. Opłata wynosząca 1190 zł miesięcznie składa się na pokój, wyżywienie, pranie i utrzymanie domu. To jest największy ośrodek Opus Dei w Polsce ma prawie półtora tysiąca metrów kwadratowych. Jego kilkuletnia budowa zakończyła się w 2013 roku dzięki darowiznom wielu osób i firm.
- Tego rodzaju akademiki działają na świecie już od 80 lat. – mówi Łukasz Zając, który pełni funkcję dyrektora Ośrodka Rejs. - Pierwsze powstały w latach 30’ w Hiszpanii, po to by pomóc studentom w całościowym rozwoju – nie tylko naukowym, ale również kulturalnym, fizycznym i duchowym, ponieważ powstanie tego rodzaju akademików zainspirował założyciel Opus Dei Jose Escriva de Balaguer. Szukamy więc ludzi, którzy będą ubogacać to miejsce, którzy wniosą do nas swoje zainteresowanie światem. Mieszka tu np. student medycyny, ekonomii, mechatroniki, czy Akademii Morskiej. Jeden od drugiego może się czegoś nauczyć, otwieramy się na nowe zainteresowania i opcje zawodowe – wyjaśnia Ł. Zając.
Kierujemy się zasadami
- Kiedy ktoś już się zdecyduje do nas przyjść to mówimy mu, że będzie mieszkał w domu akademickim, a każdy dom ma swoje zwyczaje. Mamy na przykład wspólne posiłki. To jest też ten moment kiedy można porozmawiać ze studentami. Jeśli student nie może uczestniczyć w tym posiłku to później zawsze ma coś przygotowane, gdyż jest tu zespół pań, które opiekują się tym domem, tzw. administracja i one dbają, żeby panował tu domowy komfort. Ale oprócz tego każdy student pełni też dyżur, np. w kuchni, w ramach czego musi np. wyjść rano po chleb do sklepu, umyć naczynia. Student sprząta swój pokój. Bo to nie hotel! Staramy się przynajmniej raz na dzień ze sobą spotkać i porozmawiać o tym jak minął dzień, co się dzieje w życiu społecznym, sporcie, co studenta fascynuje, co martwi. Jest to akademik męski. Nie wprowadzamy rozwiązań koedukacyjnych, nawiązujemy do starych sprawdzonych tradycji, które do dziś panują na takich uniwersytetach jak Harvard czy Oxford - stwierdza Łukasz Zając.
Nie tylko nauka
Ośrodek Rejs umożliwia swoim podopiecznym również spotkania z osobami, które odniosły sukcesy w swoich dziedzinach. - Dom jest otwarty i zapraszamy różnych ludzi, którzy się na czymś znają. Np. jeden z lepszych neurochirurgów w Polsce miał u nas pogadankę na temat wyzwań lekarza. Był także jeden z olimpijczyków, który mówił jak przygotować się do tej najważniejszej imprezy sportowej. Odwiedzili nas również m.in. komandos czy prawnik.
Wolontariat
Uczeniem się odpowiedzialności w praktyce jest niewątpliwie możliwość podjęcia działalności wolontariackiej - Poza domem studenckim jest także część zajęć popołudniowych, np. dla młodzieży ze Szczecina funkcjonuje tutaj dom kultury. Zajęcia te często prowadzą właśnie zamieszkujący akademik studenci. W naszym domu kilku studentów jest zaangażowanych np. w pracę z uczniami z podstawówki i liceum. Część z nich jeździ też na wakacje jako wolontariusze, np. żeby odbudowywać parafie na Wschodzie czy tamtejsze ośrodki Caritasu. Wcześniej przez 12 lat jeździliśmy także na Ukrainę – do Lwowa, ze względu na obecną sytuację, w tym roku wyjazd stał się niemożliwy. Staramy się również stwarzać warunki, aby młodzi ludzie odkrywali i rozwijali swoje talenty, również artystyczne; można się u nas m.in. uczyć grać na perkusji czy realizacji filmów– mówi Ł. Zając.
Zaufanie i gra zespołowa
Osoby, które mogą zamieszkać w Ośrodku „Rejs” to studenci dzienni. Zazwyczaj niepracujący, tylko uczący się. – W tym względzie chodzi raczej o pierwsze lata studiów, bo gdy ktoś jest już na 4 czy 5 roku zaczyna trochę inaczej funkcjonować – poszukiwać pracy itd. Interesują nas ludzie, którzy przyjeżdżają do nowego miasta i chcą naprawdę zdobywać wiedzę. Ale chodzi też o takie osoby, które będą umiały poświęcić czas dla innych oraz zachować zdrową równowagę – to znaczy, żeby potrafiły znaleźć czas na naukę ale również na rozrywkę.
Na pewno nie jest to schronisko, do którego ktoś posyła dziecko, żeby miało spokój, nie popadło w złe środowisko itd. To oczywiście też jest ważne, ale chcemy przede wszystkim kształtować osoby potrafiące wychodzić do społeczeństwa i brać odpowiedzialność za siebie i innych.


Oprócz studentów, w akademiku „Rejs” mieszkają także członkowie Opus Dei, jak m.in. ks. Piotr Prieto – duszpasterz Ośrodka oraz kilku wykładowców akademickich.
Działalność tego typu akademików, jak widać, spełnia swoją rolę, gdyż absolwenci po latach przyprowadzają tutaj również swoje dzieci do klubu młodzieżowego. Istnieje więc stuprocentowe zaufanie – kończy Łukasz Zając.
Dodatkowe informacje na temat Ośrodka Akademickiego Rejs można uzyskać na stronie internetowej www.rejs.edu.pl.

Piotr Słomski

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza