niedziela, 29 maja 2016

Przyszłość Szczecina – przemysł czy usługi? Spotkanie 02.06

Zapraszamy na spotkanie z Andrzejem Strzebońskim, prezesem Szczecińskiego Parku Przemysłowego, inicjatorem Konsorcjum Okrętowego, które ma wskrzesić Stocznię Szczecińską. Nasz gość był w przeszłości członkiem zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding w czasie jej świetności. Rozumie mechanizmy rynku okrętowego. Czy Szczecin może stać się stoczniową potęgą? A może to tylko romantyczna mrzonka? Co mówi się w branżowych kuluarach? Kto dzisiaj rozdaje karty w Europie i na świecie?



Odpowiedź już w najbliższy czwartek o 19.50 w REJSIE.

#TheGrade #Stocznia #Studenci

czwartek, 26 maja 2016

Poznaj Akademik Rejs

Zamieszkaj u nas. Akademik Rejs w Szczecinie.



Akademik Rejs to kameralny dom akademicki dla 20 osób, blisko centrum.




Najważniejsze fakty:

Adres: ul. Adama Mickiewicza 51 (Pogodno, obok Instytuty Goethego)

Kontakt:  880-761-965 lub e-mail: osrodekrejs@gmail.com

Warunki zamieszkania: pokoje jednoosobowe, akademik męski, wynajem minimum na 1 rok.
Ilość miejsc: 20 osób

Koszt: 1200 zł/miesięcznie w tym pokój, 4 posiłki dziennie, pranie i darmowy Internet oraz sala sportowa.

Przeczytaj wywiad z dyrektorem akademika.



Zamieszkaj w Rejsie. Zapewniamy wszystko co potrzeba do pracy i odpoczynku…

  • dogodny dojazd w różne strony miasta;
  • pokoje  jednoosobowe;
  • całodzienne wyżywienie (4 posiłki);
  • pranie, sprzątanie;
  • Internet; nowoczesną czytelnię;
  • parking;
  • zestaw zajęć rozwojowych (techniki studiowania, savoir vivre, spotkania z pracodawcami, wycieczki);
  • salę sportową.

Oferta dla studentów studiów dziennych. Męski akademik.



Rekrutacja do akademika Rejs

Świetnie, że wpadłeś na tę stronę. Aby zamieszkać w domu akademickim, pamiętaj o trzech sprawach:

1. Przeczytaj warunki zamieszkania w „Rejsie” (poniżej).
2. Umów się z nami na spotkanie rekrutacyjne i zwiedzanie Rejsu.
3. Wyniki rekrutacji podajemy w ciągu 2 tygodni.



Warunki zamieszkania w Rejsie

1. Jak funkcjonuje Ośrodek Rejs dla studentów?

Mieszkańcy mają zapewnione wyżywienie – codziennie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Są to pełne domowe posiłki. Śniadanie trzeba skończyć do godziny 9:00. Obiad jest podawany o 14:00 dla tych, którzy mogą być wtedy w domu, dla wracających później zostawia się do podgrzania. Można też zamiast obiadu prosić o zestaw kanapek. Kolacja jest o godzinie 20:00, tak aby wszyscy na ogół mogli w niej uczestniczyć.
Koszt pełnego wyżywienia obejmuje domowe 4 posiłki. Istnieje możliwość oddania rzeczy do prania: ubranie czyste i wyprasowane odbiera się w każdy czwartek.
Jak wynika z powyższych ustaleń, minimalna opłata miesięczna w Ośrodku to 1200 zł.

Oferujemy też system stypendialny.

Oferta jest dostępna w całości – nie preferujemy opcji bez posiłków. 
Zapraszamy do wizyty w „Rejsie” aby zobaczyć jak wygląda nasz dom akademicki (wcześniejsze umówienie spotkania – telefonicznie).





2. Kto mieszka w Rejsie?

Ośrodek Akademicki Rejs jest niezwykły pod dwoma względami:

- To ośrodek interdyscyplinarny. Oznacza to, że studiują u nas studenci wszystkich kierunków, z każdej uczelni w Polsce czy z Europy. Jednym warunkiem jest przejście rekrutacji, podpisanie umowy o zamieszkanie w akademiku oraz przestrzeganie zasad wspólnego życia w akademiku.

- To akademik otwarty na wszystkich chętnych do dobrego studiowania. Nie jesteśmy instytucją religijną, mogą u nas mieszkać wyznawcy każdej religii oraz niewierzący lub poszukujący. Za formację religijną dla chętnych opowiada Opus Dei – instytucja Kościoła Katolickiego (Prałatura Personalna) (http://episkopat.pl/diecezje/opus_dei/5359.1,Pralatura_Opus_Dei.html)


Traktujemy akademik jako wspólny dom w czasie studiów. Oznacza to, że minimum raz dziennie spotykamy się na wspólnym posiłku w akademiku. Mamy w zwyczaju spotkanie po obiedzie lub kolacji. Przy herbacie czy kawie, poświęcamy 30 minut na wspólne rozmowy, poznanie się i komentowanie życia i codziennych spraw. Dobrze widziane jest również zaangażowanie w porządkowanie domu np. praca w ogrodzie, zamiatanie czy odśnieżanie parkingu. Zależy nam także, aby każdy z nas miał okazję pomagać też innym, dlatego organizujemy wolontariat w Ośrodku Rejs lub odwiedzamy chorych i potrzebujących. W tym roku są to także Światowe Dni Młodzieży.


Priorytetem jest dla nas to, aby każdy mieszkaniec wykorzystał dobre warunki do nauki i był dobrym studentem. Dlatego też udostępniamy 3 czytelnie oraz animujemy interesujące spotkania akademickie i społeczne.




  • UWAGA: Wynajmujemy pokoje jedynie na cały semestr (nie ma możliwości mieszkania tylko w wybrane dni czy weekendy).
  • Cena składa się na: pokój + wyżywienie + pranie + sprzątanie.
  • W domu studenckim jest miejsce dla 20 osób.
  • Pokoje są jednoosobowe, umeblowane, z łazienką. Mieszkańcy mogą korzystać z całego domu (1500 m2).
  • Dostępna jest osobna czytelnia do nauki, salon, jadalnia, komputery, Internet.
  • Cena za mieszkanie w Ośrodku wynosi 1200 zł za miesiąc w pokoju jednoosobowym (w tym: sprzątanie, posiłki, pranie i prasowanie, korzystanie także z wspólnych pomieszczeń (w sumie ponad 1500 m2 oraz ogród i sala sportowa).



Dojazd 
z Dworca PKP/PKS: tramwajem nr 5 lub 7. Do przystanku WAWRZYNIAKA, obok Tesco przy skrzyżowaniu ul. Mickiewicza.
Tramwaj – przystanek WAWRZYNIAKA.
Rowery miejskie – punkt WAWRZYNIAKA


Kontakt:  880-761-965 lub e-mail: osrodekrejs@gmail.com





W Polsce funkcjonują 4 takie akademiki.

Poznań www.solek.pl
Szczecin Akademik Rejs www.rejs.edu.pl









Więcej o „Rejsie” – dobrze wiedzieć …

Co akademik „Rejs” proponuje dla rozwoju osobistego?

Wędkę… możliwości pracy nad sobą, pełnych znaczenia rozmów na zasadzie coachingu. Bibliotekę, solidny plan dnia z ustalonymi godzinami posiłków i czasem na naukę. Dostęp do Internetu, grupę ludzi, dla których przesiadywanie w czytelni nie stanowi wyczynu, a nauka nie stoi wyżej od przyjaźni i lojalności. Ludzi, którzy lubią rozrywkę, ale nie boją się ambitnych filmów. Ludzi, którzy śpiewają, lubią poznawać nowe miejsca w Szczecinie, Polsce i na świecie!

Dlaczego 5 lat studiów i świetny dyplom to za mało, by dostać się do dobrej pracy?

Wydaje się nam, że edukacja jest bardzo mocno nastawiona na zdobywanie wiedzy. Owszem, potężna wiedza jest potrzebna w dzisiejszej, tak ostro wyspecjalizowanej nauce. Ale to nie wszystko! Czują to młodzi absolwenci już w pierwszych rozmowach kwalifikacyjnych. Nie wystarczy mocne przeświadczenie o przyszłym sukcesie. Wymaga się od nich umiejętności takich, jak: empatyczne słuchanie, zdolność wysławiania się oraz radość z siebie i znajomość siebie. A te zdolności nie sposób improwizować.


Jak można zdobyć komunikatywność, otwartość, odwagę wobec nowych wyzwań?

Na przykład uczestnicząc w spotkaniach z ludźmi, którzy poza sukcesami zawodowymi, odnieśli zwycięstwa w życiu. Te osoby najlepiej przekonują nas, że obraz pełnego radości i ciepła domu rodzinnego nie jest nam zarezerwowany po ciężkiej harówce pierwszej połowy życia.


Czy można osiągnąć sukces i mieć czas na pasje, sport, spotkania, lektury spoza własnych studiów (niespecjalistyczne)?

Pamiętam, jak w pierwszych latach medycyny Bartek – ambitny człowiek, pełen pasji i zainteresowań, pochodzący z Drawska Pomorskiego – zdecydował się dalej trenować skoki wzwyż. Nie było łatwo dotrzymać tempa wejściówek i wieczornych treningów. Niemniej jednak, pokonanie własnych ograniczeń w duchu sportowym ma ogromne znaczenie dla naszego nastawienia. Często dobry mecz lub wyciskająca przejażdżka rowerowa najlepiej usposabiają nas do jeszcze cięższego tygodnia. 



piątek, 20 maja 2016

The Grade: Spotkanie z Arturem Bilskim


Spotkanie z Arturem Bilskim dotyczyło polityki międzynarodowej, inwestycji w armię oraz strategii obrony kraju. Czytelnia naszego akademika na chwilę stała się jakby forum dyplomacji i stosunków międzynarodowych: słuchaliśmy o istocie zbrojnych konfliktów i mechanizmach militarnych sojuszy. Była mowa o konfliktach międzynarodowych: jakie są motywy podtrzymywania wojny na Ukrainie; jak naprawdę wyglądała i wygląda, niegdyś rosyjska, a obecnie amerykańska kontrola nad górzystymi prowincjami Afganistanu, jaki jest moralny bilans działań militarnych na bliskim i środkowym Wschodzie.



Pojawiły się też anegdoty z wojskowej codzienności - kto ćwiczy w Drawsku i w Żaganiu, gdzie przeładowywane są transporty broni pancernej jadące do Polski, gdzie mamy w Polsce jednostkę dronów…

Studenci, zarówno mieszkańcy akademika, jak i ci, którzy przyszli do Rejsu specjalnie posłuchać naszego gościa, mieli świadomość, że to okazja spotkania człowieka, który sam brał udział w planowaniu i realizowaniu działań wojennych. Miał wojnę na wyciągnięcie ręki. Dlatego pytania sypały się jedno za drugim. Szczególne emocje wśród studentów wzbudziła kwestia obrony terytorialnej i obywatelskich ruchów paramilitarnych. Czy w na terenie Polski można prowadzić wojnę partyzancką? Czym nasze warunki terenowe różnią się od Bałkańskich i co z tego wynika – o tym mówił do studentów w akademiku Rejs Artur Bilski.


Już dziś zapraszamy na kolejne spotkanie. W czwartek, 2 czerwca o przemyśle stoczniowym opowie nam prezes Szczecińskiego Parku Przemysłowego Andrzej Strzeboński. Do zobaczenia!

poniedziałek, 16 maja 2016

The Grade: #Europa #Bezpieczeństwo #Przyszłość

W ostatnim czasie dużo mówi się o potrzebie wzmocnienia wschodniej flanki NATO, mocarstwowych aspiracjach Rosji czy roli Polski w formowaniu niepodległej Ukrainy. Te i wiele innych tematów są chlebem powszednim dla naszego gościa. W najbliższy czwartek (19.05) zapraszamy na spotkanie z publicystą Arturem Bilskim.



Artur Bilski - oficer, absolwent Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, a także Wydziału Bezpieczeństwa Międzynarodowego Naval Postgraduate School w Monterey w Kalifornii, USA. Służył w sztabie Nordycko-Polskiej Brygady w Bośni i Hercegowinie. Był oficerem Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił NATO w Europie. Dziennikarz, publicysta „Do Rzeczy” .  Napisał "Widok na Sarajewo" i "Polska Armia na Posyłki"

niedziela, 15 maja 2016

Polski student w Nowym Jorku - rozmowa

Szybkie tempo, presja, bezwzględny rynek pracy, ale też wielkie możliwości i ciągła chęć, by robić jeszcze więcej - taki jest Nowy Jork. – Przyjechałem, bo byłem głodny wielkiego świata, sukcesu, działań na globalną skalę – opowiada mieszkający tu od kilku lat Daniel Daszkiewicz, menedżer w Citi.
Kiedy Daniel Daszkiewicz kończył w Polsce studia teologiczne i filozoficzne, nic nie wskazywało, że kilka lat później będzie menedżerem zarządzającym digitalowymi rozwiązaniami w 96 krajach w globalnej korporacji finansowej w Nowym Jorku. Z drugiej strony przyznaje: – Jak tylko przyszedłem do pracy w tym banku, od początku miałem z tyłu głowy, że skoro to bank nowojorski, to moja kariera może być globalna. W najnowszym odcinku #TamMieszkam rozmowa o życiu i pracy w Nowym Jorku.

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Studiowałeś we Włoszech, karierę zaczynałeś w Polsce. Wymarzyłeś sobie te Stany, wychodziłeś je?

Daniel Daszkiewicz: Ludzie romantycznie patrzą na takie historie jak moja - od praktykanta do wysokiego stanowiska w siedzibie w Nowym Jorku. Ale prawda jest taka, że wszystko, do czego doszedłem, było efektem systematycznej pracy. W Polsce pracowałem nad projektem, który był realizowany w skali globalnej. Nawiązywałem nowe kontakty, moja sieć znajomości się powiększała i w pewnym momencie system zadziałał - otworzyła się pozycja, na którą zaaplikowałem i dostałem się. Był to więc wynik sukcesywnej pracy w tym kierunku. Jak tylko przyszedłem do pracy w tym banku, od początku miałem z tyłu głowy, że skoro to bank nowojorski, to moja kariera może być globalna. A kiedy nadarzyła się odpowiednia okazja, po prostu zadziałałem.
A zadziałałeś, bo…?
Bo byłem głodny. Między innymi nowego miejsca. Wcześniej studiowałem w Rzymie, dużo się przemieszczałem po świecie, chciałem więcej. Byłem głodny wielkiego świata, sukcesu, działań na globalną skalę. Myślę, że głód i tak zwany drive to jest to, co mnie definiuje.

fot. Zuzanna Odrobińska 
Najadłeś się już?
I tak, i nie. Wiesz, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Perspektywa Nowego Jorku dała mi ogromną szansę i rozwój. Zarządzałem wielkimi projektami, miałem szansę robić rzeczy naprawdę ważne - i z punktu widzenia organizacji, i ważne dla mnie samego. Rozwijam się i ten głód cały czas we mnie jest, chcę robić coraz większe rzeczy. Wydaje mi się, że sam Nowy Jork też tak działa na człowieka - pozostawia w nim ciągły niedosyt.
„Global product head of mobile solutions, zarządza portfolio mobilnych produktów. Wyznacza strategię dla regionalnych i krajowych product managerów w 96 krajach” – czytam o twoim nowojorskim życiu zawodowym.
To prawda. Zawodowo noszę teraz dwie czapki. Po pierwsze zajmuję się projektami mobilnymi. Druga rzecz to innowacje. W części mobilnej mam zespół produktów dostępnych w 96 krajach. Wyznaczam strategię, a później koordynuję pracę regionalnych menedżerów. Po drugie koordynuję pracę wewnętrznego inkubatora finansowych innowacji, gdzie pracujemy ze startupami, dużymi korporacjami i agendami publicznymi różnych krajów.
Dodajmy: z wykształcenia filozof i teolog, nie finansista. Do Stanów zaprowadziła cię chyba głównie intuicja?
Na pewno był to efekt jakiejś intuicji - zarówno mojej, jak i ludzi, którzy mnie zatrudniali. Na początku nie miałem przecież nawet nic wspólnego z finansami – z wykształcenia jestem filozofem i teologiem. Wziąłem udział w Programie Innowacyjnym Citi Handlowy, w ramach którego mój zespół – mający za zadanie zaproponować innowacyjne rozwiązania - wygrał. Po jakimś czasie Bank odezwał się do mnie z propozycją praktyk. Tak się zaczęło. Nie miałem wtedy żadnej szczególnej intuicji czy motywacji, żeby pracować w banku czy w ogóle w korporacji. Byłem raczej takim lwem filozoficznym - wiedziałem, że chcę spróbować czegoś, czego docelowo nie chcę robić. I z takim nastawieniem poszedłem na te praktyki.
fot. Zuzanna Odrobińska 
Takie, a nie inne wykształcenie jest kapitałem, który teraz się zwraca?
Tak naprawdę wszystkiego, co dzisiaj robię, nauczyłem się, pracując w Citi. To, czy ktoś kończy filozofię, czy astronomię z punktu widzenia pracodawcy nie ma chyba większego znaczenia. Studia są raczej po to, żeby sprawdzić, czy dana osoba jest w stanie przyswoić pewną ilość wiedzy, a później tę wiedzę dostarczyć i obrobić. Chodzi więc bardziej o pewną operatywność intelektualną.
Same studia filozoficzne na pewno poszerzają horyzonty, pogłębiają myślenie, sprzyjają nawykowi kwestionowania zastanych rzeczy i zjawisk, co przydaje mi się w pracy. Chociaż do końca nie wiem, czy uczciwie byłoby przypisać to w całości studiom. Zawsze byłem osobą ze skłonnością do analizowania, konfrontacji i refleksji.

sobota, 14 maja 2016

Spotkanie z dr Pawłem Więckowskim - relacja












Co to znaczy dzielić się pasją mogli przekonać się studenci uczestniczący w spotkaniu z dr Pawłem Więckowskim. Zamiłowanie do architektury i pamiątek po przeszłości oraz sympatia do naszego miasta przebijały z każdej anegdoty, których pełen był ten czwartkowy wieczór. 


Starym fotografiom, pocztówkom i zdjęciom lotniczym Szczecina towarzyszyły ciekawe historie, którymi nasz gość sypał jak z rękawa. Prostował mity i ujawniał dziejową prawdę, która zawsze okazuje się ciekawsza niż mit.



Okazuje się, że elegancki, urbanistyczny układ miasta, choć został zainspirowany wyglądem stolicy Francji, to jednak nie jest dziełem francuza, tylko architektów berlińskich. Z kolei zniszczenia po nalotach, choć ogromne, jednak oszczędziły sporą część wspaniałych budowli, które rozebrała dopiero w latach PRL nowa władza.  Na jednej z fotografii pojawiła się statua Sediny - mitycznej bogini Szczecina. Ten mit stworzyli ponoć w XIX w. studenci berlińscy fascynujący się pradziejami tych ziem. Ten mit trwa do dziś w tym sensie, że nie wiadomo, co stało się z monumentalną figurą. Co pewien czas zgłaszają się do władz miasta kolejne osoby z rzekomymi rewelacjami o miejscu ukrycia rzeźby. Dr Więckowski zadawał też zagadki - studenci rozpoznawali znane miejsca Szczecina na starych fotografiach. Niekiedy było to bardzo trudne zadanie.


Po pomniku Sediny, bogini Szczecina, została dziś tylko kotwica

Nasz gość bez trudu odpowiadał na pytania. Jedno z nich dotyczyło wznowienia prac stoczni szczecińskiej. Była to chyba niezamierzona zapowiedź spotkania z prezesem Szczecińskiego Parku Przemysłowego - Andrzejem Strzebońskim. To już 19 maja, w czwartek o 19.50. 

Do zobaczenia! 

#TheGrade #Pasja #RejsAkademik #Studenci #Szczecin



wtorek, 10 maja 2016

Spotkanie z Robertem Siudkiem - relacja

W czwartek 05.05 odwiedził nas Robert Siudek, dyrektor DGS Poland. 


Podczas spotkania zdradził nam sekrety pracy z ludźmi w dużym zespole. Dowiedzieliśmy się, że ludzkie osobowości można przyporządkować do trzech kolorów: niebieskiego, żółtego i zielonego. W pracy menedżera rozumienie ludzkich charakterów jest kluczem do sukcesu.


Nasz gość obecnie dowodzi zespołem złożonym z ok. 50 specjalistów IT. Dla niego rozumienie biznesu to rozumienie ludzi, z którymi się pracuje. 
Podczas spotkania nie zabrakło anegdot o pracy na "open spejsie", budowaniu strategii z klocków lego czy próbach integrowania zespołu w miejscu pracy. 

MJ